Jaki był sezon uprawy cebuli? Podsumowanie wyzwań
Nie było łatwo, i to od samego początku. Zima i wiosna bez opadów sprawiły, że nasiona trafiały w przesuszoną glebę, co przełożyło się na liczne problemy ze wschodami. Pomimo nawadniania po siewie, nie na wszystkich plantacjach udało się uzyskać optymalną obsadę. Dodatkowo w wielu miejscach wiatr przenosił cząstki gleby (co staje się normą w ostatnich latach), powodując „wycinanie” siewek lub zasypywanie nasion w rzędach wyżłobionych przez siewnik.
Problematyczna walka z chwastami
Kolejnym wyzwaniem była ochrona herbicydowa. Nierówne wschody utrudniały terminowe stosowanie oprysków, co sprzyjało rozwojowi chwastów – zwłaszcza komosy białej i starca. Jak wiadomo, przerośnięte chwasty są już bardzo trudne do zwalczenia przy użyciu zarejestrowanych preparatów.
Złudny brak objawów chorobowych
Tradycyjnie już, wielu producentów miało trudności z wczesnym rozpoznaniem objawów chorób, w tym Stemphylium, na młodych roślinach. W początkowych fazach rozwojowych patogen ten atakuje najczęściej na glebach jasnych i piaszczystych, gdzie występują duże dobowe wahania temperatur, a niesiony wiatrem piasek uszkadza szczypior.
W późniejszym okresie zagrożenie stanowił mączniak rzekomy. Przy regularnej ochronie fungicydowej objawy są maskowane, co bywa złudne. Producenci, nie widząc infekcji, często wydłużają odstępy między zabiegami. Wtedy, zwłaszcza w zagłębieniach terenu, gdzie dłużej utrzymuje się rosa i jest wilgotniej, mączniak błyskawicznie opanowuje i niszczy plantację. Z kolei w okresach suchej pogody, na plamach po mączniaku wtórnie rozwijała się alternarioza. Atakowała ona również podczas upałów, gdy starsze liście traciły turgor i więdły.
Pozytywnym aspektem minionego sezonu była niska presja chorób odglebowych. Fuzarioza i różowienie korzeni pojawiały się sporadycznie – głównie tam, gdzie gleba była gorzej doprawiona lub nadmiernie zagęszczona przez częste przejazdy maszyn rolniczych.
Wciornastki i kluczowy moment żniw
Żerowanie wciornastków nie przysporzyło ogromnych problemów, ale tylko pod warunkiem rygorystycznej ochrony. Na plantacjach, gdzie zabiegi wykonywano zbyt rzadko, szczypior ulegał szybkiej degradacji, a rośliny przedwcześnie kończyły wegetację.
Podstawowym błędem pozostaje zbyt późne sięganie po preparaty systemiczne, takie jak Benevia. Oparcie pierwszych zabiegów wyłącznie na środkach kontaktowych zazwyczaj skutkuje błyskawicznym odbudowaniem się populacji szkodnika, z którą później praktycznie nie da się wygrać. W momentach newralgicznych – podczas ciepłej i suchej pogody – działanie preparatów układowych należy bezwzględnie wspierać „kontaktami”, aby skutecznie eliminować formy dorosłe oraz larwy.
Warto pamiętać, że niezwykle ważnym momentem w walce z wciornastkiem są rozpoczynające się żniwa. Z koszonych zbóż szkodniki masowo migrują, intensywnie zasiedlając pobliskie uprawy cebuli, pora czy kapusty głowiastej.
Autor: Piotr Borczyński, KPODR






